park yosemite national park park narodowy usa kalifornia

Park Yosemite i zaskakująca ludzka gościnność

21-25.12.2017

Jak to się stało, że Wigilię spędziliśmy sami w pięknie położonym domu, z 3 kotami i jacuzzi?

Historia zaczyna się w połowie sierpnia 2017 w Fairbanks, a dokładniej w centrum turystycznym Morris Thompson Cultural and Visitors Center, gdzie odbywały się występy młodzieży pochodzącej z różnych plemion ludności rdzennej na Alasce. Jednym z ostatnich punktów programu był taniec, do którego zostało zaproszonych kilka osób z widowni. Taniec był w parach, które od czasu do czasu się zmieniały. Byłam jedną z osób, które wzięły udział w zabawie. Po występach kontynuowaliśmy zwiedzanie wystaw w centrum i natknęliśmy się na pana, z którym miałam okazję zatańczyć oraz jego żonę. Państwo zainteresowali się nami i naszą historią podróżniczą. Po krótkiej rozmowie zaprosili nas do swojego domu w Kalifornii i podarowali adres zapisany na karteczce.

Kilka miesięcy później w trakcie pobytu w San Francisco postanowiliśmy, że pojedziemy do Parku Narodowego Yosemite i myśląc o noclegu, przypomniało nam się, że para z Alaski mieszka gdzieś w okolicach parku. Okazało się jednak, że w dniach, w których chcemy do nich przyjechać, oni wyjeżdżają. Mimo tego byliśmy zaproszeni, aby spędzić czas w ich domu bez ich obecności! Bardzo nas zaskoczyło zaufanie, którym nas obdarzyli.

Na szczęście, tego wieczoru, gdy przyjechaliśmy, zastaliśmy jeszcze naszych gospodarzy w domu. Otrzymaliśmy, krótką instrukcję obsługi domu. Była to też kolejna okazja do rozmowy. Nasi hostowie to emerytowana para. Oboje pracowali jako nauczyciele, którzy mieli do czynienia z dziećmi rodzin założycieli znanych firm z Doliny Krzemowej.

W piątek krótko po ich wyjeździe, my udaliśmy się na wycieczkę do Parku Narodowego Yosemite. Obawialiśmy się trochę, że drogi w tym górzystym terenie mogą być oblodzone. Rzeczywiście było kilka bardzo krótkich odcinków, gdzie droga wyglądała na śliską, jednak prawie nikt nie miał łańcuchów i my też daliśmy radę mimo letnich opon. Z powodu śniegu, niektóre drogi w parku narodowym były zamknięte. Po zwiedzeniu centrum informacji turystycznej wybraliśmy sobie jedną trasę spacerową na około 2 godziny. Park ma ciekawe góry, które wyglądają jak skalne ściany, bo prawie nie są pokryte roślinnością. Dużo jest wodospadów i rzeczek. Widoki były urzekające.

Park Narodowy Yosemite

Park Narodowy Yosemite

Wieczorem dowiedzieliśmy się, że spotkanie bożonarodzeniowe, na które byliśmy zaproszeni przez współlokatorów mojej koleżanki Natashy z San Francisco, odbywa się dzień później, czyli 25 grudnia, a nie jak było wcześniej mówione w Wigilię. Postanowiliśmy więc przedłużyć nasz pobyt w okolicach Yosemite i obchodzić Wigilię w dwójkę. Udało nam się przygotować całkiem dobrze wyglądający świąteczny stół. Następnego dnia w Boże Narodzenie wróciliśmy do San Francisco na uroczystą kolację.

Nasza Wigilia przygotowana w ostatniej chwili 🙂

Pobyt u naszych hostów był naprawdę wspaniały. Mają oni pięknie położony dom, wśród górzystego terenu. W domu są 3 koty, z których najbardziej puchaty nazywał się Fluffy, a ja wołałam na niego Flafuś. Łasił się do nas cały czas. Na podwórku było jacuzzi, z którego też mieliśmy okazję skorzystać. Był to bardzo fajny i relaksujący czas. Jesteśmy ogromnie wdzięczni Ed’owi i Sani z to, że byli tak szaleni i zaprosili nas do swojego domu, ledwo nas znając!

Zdjęcie pamiątkowe z naszymi gospodarzami 🙂

Fluffy sam przychdził i siadał nam na kolanach.

Jest to po prostu fenomenalne, że ludzie potrafią mieć tak wielkie zaufanie do kogoś, kogo ledwo znają. Zastanawiam się, czy jest to kwestia kulturowa, czy być może jest to kwestia społeczności podróżników? Nasi gospodarze sami kiedyś objeżdżali świat na motocyklach i może teraz chcą się odwdzięczyć za gościnę, której sami doświadczali? Jak myślicie, co może kierować takimi osobami, że powierzają swój dobytek w obce ręce? Czy mieliście podobne doświadczenia do naszych?

Więcej zdjęć z Yosemite: