hollywood los angeles california kolifornia usa

Nasza droga do Hollywood

11-12.12.2017

Do Los Angeles przybyliśmy o zachodzie słońca. Udaliśmy się od razu do Obserwatorium Griffith skąd rozciąga się spektakularny widok na Los Angeles i słany napis Hollywood. Obserwatorium obecnie jest obiektem historycznym udostępnionym dla zwiedzających. Ku naszemu rozczarowaniu okazało się, że napis Hollywood nie jest podświetlany i byliśmy w stanie dojrzeć tylko jego zarys, nie mówiąc już o zrobieniu zdjęcia. Same obserwatorium jest ciekawym muzeum dla fanów astrologii. Pod spodem nocne zdjęcie widoku na Los Angeles.

Na stronie internetowej 1iota.com można zaaplikować jako wolontariusz by stać się członkiem widowni w jednym z popularnych programów Universal Pictures. W poniedziałek wieczorem wysłaliśmy zgłoszenie na kilka dostępnych następnego dnia nagrań i czekaliśmy na akceptację. Dostaliśmy zaproszenie do TV show Steve, prowadzonego przez Steve’a Harvey’a. Kojarzyliśmy tego komika, jednak nigdy nie oglądaliśmy jego show, dlatego szybko sprawdziliśmy w internecie jak wyglądają jego programy, gdyż w wypadku zbyt dużej liczby zaproszonych organizatorzy robią jeszcze selekcję wolontariuszy na miejscu i niektórzy mogą zostać odrzuceni. Przyjechaliśmy do Universal Pictures o 10.00 rano. Po zaparkowaniu samochodu, udaliśmy się w wyznaczone miejsce gdzie czekaliśmy w dość długiej kolejce. Od czasu do czasu jacyś ludzie wchodzili i wychodzili z kolorowymi opaskami na rękach. Po około pół godziny zostaliśmy wpuszczeni do poczekalni. W tej sali krążyło kilka osób z telewizji, które zagadywały do każdej grupki zaproszonych i przeprowadzały pewnego rodzaju wywiady, aby zorientować się dlaczego każda z osób tutaj przybyła i jak wielkim jest entuzjastą Steve’a. Najbardziej zagorzali fani dostawali opaski innego koloru i mieli prawo do czynnego uczestnictwa w programie tzn. zadawania pytań lub brania udziału w konkursie. Pomimo naszej słabej wiedzy o show, wywiad przeszliśmy dość pozytywnie i zostaliśmy wpuszczeniu na widownię. Po usadzeniu wszystkich pod względem kolorów, nastąpił trening owacji i ekscytacji. Trenowaliśmy klaskanie normalne i klaskanie rozentuzjazmowane, buczenie, zachwyt, współczucie i rozczulenie. Można było tańczyć do muzyki, krzyczeć i jak najwiecej klaskać. Wszystko po to, by być w dobrym nastroju podczas kręcenia show. Steve rozmawiał z widownią i przytaczał dużo anegdot. Nie wszystko było przeznaczone do nagrywania. Okazało się, że tego dnia kręcone były elementy do kilku odcinków, także jeśli ktoś został ujęty przez kamerę to może zobaczyć siebie w kilku odcinkach Steve’a. Jako, że nie jesteśmy fanami, nie wszystkie żarty były dla nas śmieszne, ale staraliśmy się być dobrą widownia, bo była to dla nas dobra zabawa. Nagrywanie skończyło się około 15.00 i ruszyliśmy w na szybką wycieczkę po Hollywood.

Głównym celem było zobaczenie Alei Gwiazd, czyli bulwaru, na którego chodnikach są pięcioramienne gwiazdy z imionami osobistości z show-biznesu a nawet fikcyjne postaci filmowe. Oprócz tego chcieliśmy zobaczyć odbicia stóp i rąk celebrytów, jednak dostęp do tej części bulwaru była ograniczona przez odbywającą się premierę filmu „Jumanji: Przygoda w dżungli”. Duży namiot z głośną muzyką i dekoracjami wyglądał na początku jak koncert, dopiero gdy w pewnym momencie zebrał się tłum zauważyliśmy, że to wydarzenie dotyczące filmu. Główni aktorzy tj. Kevin Hart, Dwayne Johnson, Karen Gillan i Jack Black podjechali terenowym jeepem , co oczywiście wywołało okrzyki i piski fanów. Wszyscy z telefonami komórkowymi próbowali uchwycić obraz aktorów. Emocje sięgały zenitu.

Następnego dnia ruszyliśmy w kierunku San Francisco, gdzie mieliśmy zamiar trochę odpocząć i zostać w okolicy na święta Bożego Narodzenia.

Pod spodem więcej zdjęć z Los Angeles i Hollywood.